Izabella Krzysiek, projektantka butów nie tylko wegańskich, opowiada o swojej pracy twórczej

Pamiętam, że gdy spojrzałam na metkę swoich brązowych trzewików, pomyślałam, że stworzyły je dwie osoby: Iza i Krzysiek. Dopiero potem dowiedziałam się, że to Twoje imię i nazwisko.
Tak, to moje imię i nazwisko. Imię przez dwa l, niestandardowo, a nazwisko jak chłopak haha, ale nie przeszkadza mi to. Dawniej nazwiska odimienne były popularniejsze. Niedaleko w mojej miejscowości mieszkają państwo Grzegorz i Jurek.

Gdzie to jest?
Mieszkam i tworzę we wsi Stanisław Górny. Teren ten słynął z produkcji obuwia. Pamiętam czasy dzieciństwa, kiedy prawie w każdym domu produkowało się obuwie lub części składowe. Mój tata fascynował się końmi i stworzył swoją własną firmę, w której produkował sprzęt do jazdy konnej, głównie obuwie jeździeckie. Stąd mam miejsce gdzie mogę realizować swoje projekty.

Czy masz jakieś wspomnienia z dzieciństwa dotyczące pracy przy butach?
Jako dzieci pomagaliśmy rodzicom wykonywać drobne prace, na przykład przewijać pewne części cholewek, czy montować i sklejać je. Jeśli chodzi o pierwsze moje projekty to oczywiście było to szycie ubranek dla lalek, robienie kolaży czy w czasach licealnych przerabianie i szycie na zamówienie ubrań u krawcowych.

Co studiowałaś?
Projektowanie odzieży w Krakowskich Szkołach Artystycznych. Oczywiście od zawsze otaczała mnie rodzinna produkcja, gdzie mogłam eksperymentować do woli. Ale moim celem było i jest tworzenie własnej marki i projektów niekomercyjnych. Dążyłam do tego wytrwale.

I udało się.
Tak, udaje się tworzyć projekty z coraz większą radością i lekkością. Pierwsze trzewiki zrodziły się z wrażliwości wegańskiej. Jestem z nich bardzo dumna. Bardzo chciałabym tworzyć jak najwięcej takich projektów.

Jak powstają Twoje buty?
Jest to niesamowity proces, jeśli lubisz projektować i na dodatek projektujesz zgodnie z własną wrażliwością. Co więcej, możesz je wtedy po prostu nosić. Ja mam ich chyba z piętnaście par. Moje ulubione to wegańskie czarne punkowe. Pierwszy model wybity ćwiekami. Moje życie to jest taka niekończąca się zabawa w wymyślanie kolejnych modeli, dobieranie kolorów, wyobrażanie sobie najlepszych rozwiązań. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Poza tym mam cudownych i wyrozumiałych pracowników, którzy pomagają mi w sprawach technicznych. Mam to szczęście, że projektowanie i realizowanie moich butów to naprawdę super zabawa. Życzę sobie i wszystkim młodym projektantom żeby nie zabrakło jej w ich życiu bo bawiąc się robimy chyba najfajniejsze rzeczy czy projekty.